Dobrylas - Pieta

Z Kapliczki
(Przekierowano z Dobrylas)
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
1. fot. Adam Chętnik 1914
2. fot. Jacek Olędzki lata 60. XX w.
3. fot. Jacek Olędzki lata 60. XX w.

Dobrylas, Dobry Las gmina Zbójna, pow. łomżyński.

Na drzewach starych we wsi lub na skraju lasów zawieszano szafkowe małe kapliczki z figurami świętych. Takie kapliczki można i dziś czasem zobaczyć na starych lipach, dębach, a dawniej na sosnach bartnych - tak określa jeden z typów i miejsc umieszczania przez Kurpiów krzyży i kapliczek Adam Chętnik, a naliczył ich 22, w artykule przygotowanym przed II wojną światową[1].

Opisując stan kurpiowskich krzyży i kapliczek, jest mocno zbulwersowany zmianami, jakie zaszły w tym zakresie w II Rzeczypospolitej. Narzeka na znaczny spadek ich liczby, spowodowany stratami w czasie I wony światowej: Niejedną kapliczkę lub stary krzyż drewniany nieprzyjacielscy żołdacy spalili na ogniu lub zabrali na inny użytek. Wiele ciekawych krzyży i świątków wywieziono do Niemiec — podobno do zbiorów muzealnych. W 1919 r. pokazywano mi w różnych wioskach ogołocone doszczętnio kapliczki[1]. Ale jeszcze dotkliwsze były przemiany obyczajowe związane z pozytywnym przecież procesem wychodzenia Kurpiów z izolacji i rozwojem gospodarczym, które jednak skutkowały nie tak zmniejszeniem liczby nowych fundacji, jak upadkiem zamiłowania Kurpiów do wyrobów miejscowych bogorobów i tradycyjnych prac rzemieślniczych na rzecz masowych produktów przywożonych z jarmarków czy pielgrzymek oraz brakiem opieki nad starymi kapliczkami: W ostatnich dziesiątkach lat zauważyć można upadek sztuki w zakresie budowania kapliczek, stawiania figur i krzyży oraz wyrobów świątków. Stare krzyże i kapliczki walą się i niszczą, a wewnątrz nich dawnego wyrobu świątki i pasyje czekają zagłady. Nikt ich (a przynajmniej bardzo rzadko) nie poprawia ani buduje tak, jak stały dawniej... Na krzyżach drewnianych nad pasyją dawniej przybijano daszki z desek i blachy, by zabezpieczyć samą figurę przed prędkim zniszczeniem na słocie. Obecnie w miejscu tym przybijają stare miednice emaliowane (!) bez dna, z wyciętym kawałkiem boku, przez które przechodzi aż na drzewo figura Chrystusa, twarz zaś jest ukryta w miednicy. Wygląda to fatalnie, spotyka się coraz częściej, a świadczy o zaniku piękna wśród artystycznie nastawionych dawniej majstrów. Kapliczki, zamiast jak dawniej drewnianych, zgodnych z duchem tych stron, budowane są coraz częściej murowane i to z czerwonej cegły bez obrzutki wapnem, co sprawia wygląd nieestetyczny. Niezgrabne w wykonaniu krzyże betonowe, coraz częściej spotykane, dopełniają całości. W kapliczkach coraz częściej stoją świątki z gipsu lub porcelany, sprowadzane z Częstochowy. Te pierwsze rozpadają się od wilgoci już po paru latach[1]. Panował też zwyczaj palenia starych, zniszczonych figur przed kościołem w czasie Wielkanocy.

Czytając te słowa sprzed 80 lat, w zestawieniu z nawet współcześnie robiącą wrażenie spuścizną na tle innych regionów, można poczuć moc czynników, które wywołały niepowtarzalne zjawisko poziomu artystycznego ludowej rzeźby kurpiowskiej, będące niezamierzonym i nieuświadomionym skutkiem specyficznej formy kształtowania się społeczności Kurpiów w izolacji, a nawet w opozycji wobec grup ludności otaczających ten teren. Jeszcze w latach 70. XX w. reforma administracyjna tworząca 49 małych województw wywołała niezadowolenie niekurpiowskich mieszkańców nowego województwa ostrołęckiego, lękających się utożsamienia wszystkich mieszkańców województwa z Kurpiami z racji siedziby władz w mieście, które promowało się jako "stolica Kurpiowszczyzny". Kurpie to naród prostszy. Wczoraj wyzwałem ich od kurpiów, bo mi płoty porozjeżdżali, jak na jarmark jechali. Tam ludzie gorse - chamowate, oszukańcy. Pana Jezusa by sprzedali wyraża kilkadziesiąt lat temu stereotypową opinię o sąsiadach mieszkaniec wsi z prawego brzegu Orzyca[2]. W takim historycznie uwarunkowanym otoczeniu wzmacniało się u "ludzi z Puszczy", chociaż już w XIX w. prawie jej nie było, poczucie przynależności do odmiennej grupy i tym samym zacieśnienie w jej ramach silnej więzi grupowej przejawiającej się w postaci dumnego i otwartego przyznawania się do swej odrębności czy wręcz jej podkreślania. Przejawem tego stał się przekaz artystyczny, który wyraźnie odróżniał Kurpiów strojem, architekturą, rzeźbą od otoczenia. Spotykało się to czasami z życzliwą, chociaż nie uwolnioną od ukształtowanego stereotypu, oceną: To wesoły naród. Jak śli do pracy, to całą drogę śpiewali i tańcyli. Ładne mieli kaftanki, zakładecki, plisecki, warkocyki, choć to Kurpie zauważa zagrodowa "szlachcianka" spod Czerwina[2] wspominając w latach 60. XX w. czasy przed II wojną światową. Nie wszystkich jednak zachowanie Kurpiów przekonywało, a zawistnych wręcz prowokowało do złośliwości: Oni się tak strojo, różności dłubio, zeby osukać, ze inse z nich ludzie stwierdzał w tym samym czasie inny mieszkaniec dawnego zaścianka szlacheckiego[2]. Dla obserwatorów to właśnie mieszkańcy Zagajnicy wyróżniają się pozytywnie z otoczenia i wzbudzają zainteresowanie odmiennością. Nie spotykamy tu płaszczenia się i uniżoności. Przybyły mieszczuch, młody turysta, nieznany i ubrany z waszecia, jakiegokolwiek stanowiska, spotyka się często w wiosce puszczańskiej ze słowami: "Gdzie idziesz?" albo "Skąd jesteś bracie?" i.t.p.[3]. Poczucie godności, śmiałość, uzdolnienia artystyczne prowokowały w XIX w. do tworzenia teorii, że Kurpie są góralami z Karpat.

W jednym z artykułów publikowanych pod tytułem Z Zielonej Puszczy w Tygodniku Krajoznawczym Ilustrowanym Ziemia w 1914 r., cytowany na wstępie Adam Chętnik, pochodzący spod Nowogrodu badacz i jednocześnie miłośnik kultury Kurpiów, umieścił wykonane przez siebie zdjęcie kapliczki na starej dorodnej lipie we wsi Dobrylas[4] z widoczną rzeźbą Piety w środku (fot. 1). Na znikanie takich kapliczek i upadek kurpiowskiej rzeźby ten sam autor narzekał 20 lat później w przytoczonych kolejnych cytatach. Na marginesie można zaznaczyć, że Chętnik nie był bezkrytycznie zauroczony i dostrzegał wiele niepokojących zjawisk wśród Kurpiów. Sielskie zdjęcie dzieci pod lipą z kapliczką kontrastuje z następującym spostrzeżeniem dotyczącym nałogów: Prócz picia kurpie bardzo dużo używają tytoniu. Powszechnie używane wielkie fajki prawie raz po raz nabijane są lichym tytoniem, a kurpia z fajką można z daleka poczuć, tak drażni powonienie specyficzny zapach, pochodzący z cybucha. Młodzież pali przeważnie papierosy, zakręcane z machorki, a nawet małe dzieci, nie mające pieniędzy na tytoń, palą suszoną nać kartoflaną, zawijaną w papier z gazet lub nawet z książek do nabożeństwa[5].

Widoczna na zdjęciu kapliczka to typowa praca wiejskiego stolarza. Natomiast znajdująca się w niej rzeźba jest najprawdopodobniej dziełem jednego z kilku znanych z nazwiska zawodowych "bogorobów" kurpiowskich działających w okresie szczytowego rozwoju kurpiowskiej rzeźby, czyli w II połowie XIX i początkach XX w., mianowicie Łukasza Raczkowskiego. W 1914 r. Raczkowski jeszcze żył i pracował, ale chociaż rzeźba ludowa intrygowała już i artystów i etnografów, to jej rozpoznanie pozostawało jeszcze na etapie wstępnym. Zorientowanie się w jej różnorodności i poziomie warsztatowym zajęło trochę czasu chociażby z tego powodu, że jak wspominał starszy Kurp w latach 50. XX w.: Tu wierzbić umiał lada kto, kto ksyne miał w głowie oraz u nas każdy, jak chciał, to se wywierzbił jaką niebądź osóbkę, cy sigurkę[6]. Stąd też pomimo, że mieszkańcy z pewnością wiedzieli, kto był autorem Piety i uważali go za jednego z lepszych rzeźbiarzy nie zostało to odnotowane przez autora zdjęcia. Dopiero powojenne badania Jacka Olędzkiego pozwoliły wydobyć z zapomnienia nazwiska słynniejszych rzeźbiarzy, odtworzyć ich życiorysy i zidentyfikować część dzieł[6][2]. Największymi indywidualnościami byli Andrzej Kaczyński i Łukasz Raczkowski, których twórczość można spotkać było w wielu wsiach, zwłaszcza środkowej i północnej Kurpiowszczyzny. W zachowanej Piecie z Dobregolasu badacz dostrzegł rękę Raczkowskiego, zaliczając ją do wcześniejszych rzeźb artysty oceniając, że pochodzi z lat 90. XIX w.[6].

Łukasz Raczkowski był zawodowym rzeźbiarzem zmieniającym miejsce zamieszkania w poszukiwaniu zleceń. Jego twórczość charakteryzuje dojrzałość i biegłość techniczna. Nie odnajduje się w niej charakterystycznych dla rzeźby ludowej cech "surowego prymitywu" czy zniekształceń wynikających z trudności w wydobyciu skomplikowanej architektury postaci z tworzywa, którym był klocek drewna. W jego rzeźbach rozpoznać można indywidualne cechy formalne, nadające im swego rodzaju łagodność i dostojeństwo[6]. Jednym z trudniejszych tematów jest Pieta, gdzie niekształcony artysta musi sobie poradzić jednocześnie z pionową i poziomą konstrukcją, stad często pojawiają się deformacje postaci czy nieproporcjonalne ich wielkości, co zresztą czasem nadaje im we współczesnym odbiorze siły wyrazu. Wykonana w lipie, mierząca 80 cm wysokości Pieta z Dobregolasu uderza nie tylko poprawnością anatomiczną, proporcjonalnością ale też głęboką nastrojowością, natchnionym modelunkiem twarzy Maryi i Jezusa, co razem pozwala mówić o jednym z najwyższych osiągnięć twórczych rzeźby kurpiowskiej. Ludowy artysta, chyba uświadamiając sobie udatność swojego dzieła, opatrzył je odważnym napisem: Osądźcie mnie ziemio i nieba, jak źle a dobrze oddane. Raczkowski był w ogóle artystą niepokornym. Swoich figur nie dawał do poświęcenia, nie chodził do kościoła. Gdy zmarł w Łysych w 1920 r., proboszcz odmówił udziału w jego pogrzebie i podobno zabronił pogrzebania go na cmentarzu. Został jednak na nim pochowany, ale nocą, w tajemnicy przed księdzem[6].

Pieta z Dobregolasu to jedna z ostatnich na Kurpiach prób odpowiedzi na pytanie o sens ludzkiego istnienia poprzez temat Matki Boskiej Bolesnej trzymającej na kolanach martwego Chrystusa. Nie powtórzył jej sam Raczkowski, być może ze względu na słabe zdrowie, które zmusiło go do łatwiejszych prac, a w ostatnich latach życia nawet do posługiwania się miękką ale unikaną z powodu nietrwałości wierzbą. Nie jest znana żadna tego typu rzeźba z pierwszych dziesięcioleci XX w. Również twórcy z okresu odrodzenia rzeźby kurpiowskiej po II wojnie światowej nie podejmowali się przedstawiania tego schematu kompozycyjnego.

Przypisy

  1. 1,0 1,1 1,2 Adam Chętnik, Krzyże i kapliczki kurpiowskie [w:] Polska Sztuka Ludowa, 1977 t. 31 z. 1
  2. 2,0 2,1 2,2 2,3 Jacek Olędzki, Sztuka Kurpiów, Wrocław 1970
  3. Adam Chętnik, Z Zielonej Puszczy [w:] Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Warszawa - Lwów 1914, R. 5 nr 10
  4. Adam Chętnik, Z Zielonej Puszczy [w:] Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Warszawa - Lwów 1914, R. 5 nr 8
  5. Adam Chętnik, Z Zielonej Puszczy [w:] Ziemia. Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany, Warszawa - Lwów 1914, R. 5 nr 11
  6. 6,0 6,1 6,2 6,3 6,4 Jacek Olędzki, Rzeźba w drewnie z północnej Kurpiowszczyzny [w:] Polska Sztuka Ludowa, 1964 t. 18 z. 3