Figura Matki Bożej w Troszynie

Z Kapliczki
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
Figura Matki Boskiej w Troszynie
Inskrypcja na figurze matki Bożej w Troszynie

Ciekawa inskrypcja na figurze Matki Bożej z 1907 r. w Troszynie na północnym Mazowszu - powiat ostrołęcki. Pomnik stoi na placu przed kościołem przy zbiegu ulic Juliusza Słowackiego i Władysława Broniewskiego (53°01'52.0"N 21°43'58.2"E).

"Bieda ze wszystkich stron wychodźcom zagląda w oczy, gdyż nasi przybysze prawie nie osiadają na roli, trochę garną się do handlu, przeważnie zaś pracują w fabrykach. Zarobione oszczędności tylko nieliczni odsyłają do kraju, drudzy przepijają, niewielu jest takich, co mają coś uskładanego, toteż nędzę naszych wychodźców trudno opisać. ... W samym Bostonie widziało się tysiące ludzi bez pracy, wszędzie słychać płacz i narzekanie. Dni całe bezrobotni spędzają na ulicy, o głodzie, a na noc nie mają dachu nad głową... Ci biedni nocują na schodach, korytarzach, w zakątkach podwórza lub nawet w miejscach ustępowych. Zdarzają się wypadki śmierci głodowej i samobójstw... Dwie polskie dziewczyny, które zostały przez gospodarzy wyrzucone z mieszkania, trzy noce spędziły w korytarzu tego domu i w końcu z nędzy i głodu się utopiły. Szczęśliwi ci, co zostali w kraju i ci, którzy mogli powrócić."

Takie artykuły powstawały z inspiracji mazowieckiego ziemiaństwa w prasie lokalnej (cytat z Głos Płocki 1909/16) dla przestrogi przed zgubnymi następstwami emigracji zarobkowej do Ameryki. Z ambony też nawoływano:
"Wychodźca wykoleja się z normalnego trybu życia, nabiera przyzwyczajeń na swój stan zbytkowych, których w domu zaspokoić nie może, przyzwyczaja się do włóczęgostwa, do lekceważenia domowego ogniska."

Chodziło o to, że emigracja odbijała się niekorzystnie na sytuacji ekonomicznej właścicieli ziemskich pozbawionych taniej siły roboczej. Niektóre dwory w guberni płockiej i łomżyńskiej musiały nawet wynajmować carskich żołnierzy na okres pilnych prac polowych, ponieważ do emigracji za Ocean dochodziła też sezonowa emigracja do niedalekich Prus. Ale taka czarna propaganda nie pomagała. Zderzała się z listami i pieniędzmi płynącymi od emigrantów. W 1910 r. przysłano do pow. łomżyńskiego ok. 375 tys. rubli (z amatorskiego obliczenia wyszło mi, że to ok 50 milionów zł dziś). Przysyłano też żonom, dzieciom, rodzinie ale i znajomym „szyfkarty” na opłacony przejazd okrętem przez Ocean oraz dodatkowo pieniądze na podróż. Chcąc nie chcąc właściciele ziemscy musieli podnosić stawki dzienne robotnikom rolnym, zwiększać ordynacje służbie, a nawet zaczęły się pojawiać zachęty w postaci zaopatrzenia na starość „parobków i dziewek”.