Paul Kutzer, Kamienne krzyże na Śląsku, 1913

Z Kapliczki
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania

Kamienne krzyże na Śląsku (Steinkreuze in Schlesien. Schlesien. Illustrierte Zeitschrift für die Pflege heimatlicher Kultur. Bd 7, H1, 1913, s. 9-15.)

Paul Kutzer z Ziegenhals (Koziej Szyi), Głuchołazy

Krzyż pokutny, Zastruże
Kamienny krzyż z rytem topora koło Zastruża, pow. świdnicki
krzyże pokutne, Proszkowice
Paul Kutzer przy grupie kamiennych krzyży w Proszkowicach, pow. wrocławski
Krzyż pojednania, Głogówek
Kamienny krzyż z płaskorzeźbą Ukrzyżowanego w Głogówku
Pławna Dolna, krzyż kamienny
Kamienny krzyż z inskrypcją w Pławnej Dolnej
Krzyż pojednania, Gola Świdnicka
Kamienny krzyż w Goli Świdnickiej
Krzyż pojednania, Kłodzko
Kamienny krzyż z rytem włóczni w Kłodzku

W germańskim prawie karnym każdą winę można było odkupić pieniędzmi. Nawet w przypadku nieumyślnego spowodowania śmierci zabójca mógł się pokajać i uniknąć krwawej zemsty ze strony członków rodu zabitego, jeśli zapłaci "Wergeld" (główszczyznę), według zwyczaju, który sięgał prehistorii indoeuropejskiej. Najbliższy krewny miał prawo wnieść oskarżenie o morderstwo. Tylko wtedy, gdy sprawca odmówił udziału w przewidzianym postępowaniu ugodowym, mógł być niepokojony przez krewnych zabitego (groziła mu zemsta)[1].

Ta ugoda (pokuta, forma odpowiedzialności) za zabójstwo, która wyłoniła się z germańsko-pogańskich zwyczajów, przetrwała przez całe średniowiecze. O ile jednak w okresie germańskim rekompensatę materialną stanowiło prawo, o tyle w średniowieczu cena zmarłych była, że ​​tak powiem, ustalana. Nawet jeśli niektóre z aktów ugody (pokuty) miały wyłącznie kościelny charakter, nie należy zakładać, że Kościół angażował się w prywatnoprawną materię postępowania sądowego. Sympatię (Udział) Kościoła należy tłumaczyć średniowiecznym sposobem myślenia, według którego morderca był odpowiedzialny za zbawienie swojej ofiary i dlatego był zmuszany (zobowiązywany) do łożenia na najróżniejsze "Seelgeräten" ("narzędzia duszy" - działania prowadzące do zbawienia duszy zabitego).

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych obowiązków nałożonych na zabójcę było ustawienie świadectw zabójstwa ("tortur", Martern). Interesujący raport jezuity Ursmarusa Grissoniusa do św. Ignacego Loyoli w podróży z Wiednia do Pragi, datowany 21 maja 1556 r., ukazuje częste występowanie tych obiektów, a jednocześnie uświadomia niebezpieczeństwa czające się na ówczesnych drogach. "Łatwo zauważyliśmy, że kryją się tu rabusie, bo wszędzie na takich zalesionych ścieżkach, które kiedyś nazywano Lasem Herceńskim, widzieliśmy niskie kamienne krzyże, na których rzeźbiono miecze, topory i sztylety[2].

Na Śląsku istnieje ponad 300 tych legendarnych starych, zwietrzałych, często na wpół zatopionych w ziemi, porośniętych mchem i bluszczem kamiennych krzyży. Stoją na granicach pól, na rozstajach dróg lub w tajemniczych leśnych ciemnościach. Zazwyczaj stawiane były w miejscu zbrodni, ale krewni mieli prawo określić inne miejsce. Można je było nawet zobaczyć koło bram miasta, na przykład w Paczkowie. Można je też znaleźć przy kościelnych murach, być może tłumaczy się to tym, że stanowią cichą prośbę o modlitwę wstawienniczą, ale może także dlatego, że zgodnie z surowymi ówczesnymi prawami zamordowanemu odmawiano rozgrzeszenia kościelnego i musiał być pochowany poza murami cmentarza[3].

Znaczna liczba krzyży jest określana jako krzyże pokutne ze względu na wyryte na nich narzędzia zbrodni. Najliczniejsze są miecze[4], które znajdujemy wykute w Mysłakowicach, na terenie Łomnicy, gdzie jeden czeladnik zadźgał na śmierć drugiego, przy wiejskiej drodze w Marczycach, powiat Jelenia Góra, na dziedzińcu szkolnym w Mierczycach, powiat Legnica, na (przy) cmentarzach w Męcince, powiat Jawor, Borda, powiat Zgorzelec, także na rozwidleniu dróg koło Dzierżoniowa, przy murze cmentarnym w Nieder Seifersdorf, powiat Rothenburg (Rozbork), przy kościele w Merzdorf, powiat Hoyerswerda, w Kostomłotach, powiat Środa Śląska i Pożarzysku, powiat Świdnica, w Leśnej, w Bieniowicach, powiat Legnica, w Bolesławicach, powiat świdnicki, Golance, powiat legnicki, i w Sproitz, powiat Rothenburg (Rozbork). Krzyż w pobliżu młyna w Górnych Wambierzycach ukazuje zakrzywioną szablę. Wiemy, że dwaj bracia Kaspar i Hans von Pannewitz, synowie Ludwika I (zm. 1560), walczyli z powodu szlachcianki Valeski von Ullersdorf (1594); obaj zginęli, a Valeska rzuciła się pod młyńskie koło. Inne krzyże pokutne noszą wyrzeźbiony sztylet, tak jak ten stojący w ogrodzie w dolnej części Dziwiszowa, powiat Jelenia Góra. Dwaj czeladnicy pokłócili się tu o kawałek chleba[5]. Podobna broń widnieje na krzyżu w murze cmentarza w Grobli, pow. Bolków, przed Broswitzer Walde w Warcie Bolesławieckiej, powiat Bolesławiec, oraz u podnóża wzgórza kościelnego w Pławnej Dolnej, powiat Lwówek Śląski, gdzie ok. 1809 r. zamordowano służącą kantora, a także w Wojcieszycach, powiat Jelenia Góra, w Komarnie, powiat Świerzawa, w Miłkowie, w Chrośnicy, powiat Świerzawa i w Chociwlu, powiat Strzelin. Rzadziej na krzyżach pokutnych pojawia się nóż. Znajdujemy go na kamiennym krzyżu na nawsiu Starego Jaworowa, powiat Świdnica, w Marczycach, w powiecie Jelenia Góra, w Ujowie, w powiecie Środa Śląska i na Königsplatze (Plac JPII) we Wrocławiu. Częściej spotykamy topór, np. koło Rauske (Zastróże), powiat Neumarkt (świdnicki) (ryc. s. 10), koło Kotli, powiat Głogów, na Kreuzwiese (krzyżowej łące, Gniewczyce) koło Miedzianki[U 1], gdzie rzeźnicki czeladnik zabił drugiego, oraz przy Nonnenteiche (stawie sióstr) koło Głębocka, powiat Jelenia Góra[U 2]. Rzadziej występujące znaki pokuty to: widły w Brunowie, powiat Lwówek Śląski[U 3], którymi jeden parobek zadźgał drugiego, nożyce widoczne na krzyżu w pobliżu zabudowań dworskich w Łomnicy, powiat Jelenia Góra, gdzie dwie kobiety wracające z pracy w folwarku podobno śmiertelnie zraniły się nożycami do strzyżenia owiec[U 4], podobnie nożyce w Staniszowie, powiat Jelenia Góra, kosa (sierp), którą znajdujemy wyciosaną w Niedźwiedniku, powiat Ziębice, jako znak, że w tym miejscu pokłóciło się dwóch żniwiarzy; włócznia (Spieß), którą widzimy na krzyżu na skarpie wzdłuż ścieżki z Piechowic do Wodospadu Szklarki, młodzieniec z zazdrości zamordował tu swoją narzeczoną[U 5]. Ten sam znak widnieje na krzyżu w parku dworskim w Wykrotach powiat Rothenburk (Rozbark), gdzie w pojedynku zasztyletowany został junker von Rechenberg. W Kłodzku na kamieniu, który kiedyś stał obok starej kaplicy, a obecnie znajduje się na nowym cmentarzu, znajdujemy włócznię (Lanze), która przypomina o zamordowaniu dwóch polskich pielgrzymów przez ludność luterańską w czasie wojny 30-letniej. Na kamieniu pamiątkowym w murze kościelnym w Kollm (Chełm), powiat Rothenburg (Rozbork), widnieje krzyż w kole; widzimy łopatę w Bytomiu Odrzańskim, powiat Kożuchów, kuszę na krzyżu przy wiejskiej ulicy w Förstgen, powiat Rothenburg (Rozbork), oraz w Śmiałowicach powiat Świdnica, i w Mniszkowie powiat Jelenia Góra; krzyż wryty na krzyżu na skarpie w Brożcu, pow. Oława (strzeliński)[6].

Krzyż stojący w Miłkowie pokazuje nam zawód zamordowanego. Na kamieniu widać po prawej stronie sztylet, a obok niego dwie podeszwy butów.

Odrębnymi zjawiskami są krzyże, na których wyrzeźbione linie tworzą wizerunek Zbawiciela. Krzyż taki znajdujemy w Oraczach koło Głogówka (fot. s. 10), w Kępach w powiecie Legnica (jaworski) oraz w Kijowicach koło Bierutowa. Ten ostatni stoi na leśnej ścieżce do Zawidowic na starej drodze wojskowej z Wrocławia do Krakowa, na granicy dóbr miejskich i książęcych; wystaje prawie dwa metry ponad piaszczyste podłoże. Niektórzy nazywają to „Krzyżem św. Wita”; według innych miało tam miejsce bratobójstwo, według trzeciego czytania właściciel ziemski udusił w tym miejscu dziewczynę służącą.

Słowa poety: "Każda zmęczona głowa, która kładzie się spać, lubi zostawić po sobie krzyż, który nosi jej imię", nie odnsozą się do kamiennych krzyży. Napisy zdarzają się na nich sporadycznie. Przy drodze ze Zbylutowa, powiat Lwówek Śląski, do Skorzynic, krzyż z wygiętymi w kształcie ramion wspornikami (aureola dolna) posiada inskrypcję opartą na starej tradycji i wzmiance w kronice Bunzlau z 1813 roku: "2 czerwca 1601 roku, panna młoda Mar. Jos. Wetzel w drodze na ślub z Ignatzem Gabrielem została zasztyletowana przez swojego byłego narzeczonego; sprawca zbiegł". Krzyż znajdujący się w Pławnej Dolnej, powiat Lwówek, na posesji J. Steckela, pod drzewem, również nosi inskrypcję, którą swego czasu odświeżył J. Ertner, nauczyciel z Wrocławia. Trzeci kamień z wyrytym napisem znajduje się w alei w Wartowicach.

Pojawiajace się czasem na krzyżach daty dają nam pewne wskazówki co do pochodzenia, ale często zostały dodane później. W Dziwiszowie, powiat Jelenia Góra, 1625, w Strupicach (Jeżów Sudecki), powiat Jelenia Góra, 1813, w Mysłakowicach, powiat Jelenia Góra, 1586, w Okrzeszynie, powiat Kamienna Góra, 1715, w Jesenik 1647[U 6] w Strzyżowiec (Siedlęcin) przy szosie Jelenia Góra Wleń 1511, Lewin Brzeski 1617, Pławna Dolna, powiat Lwówek Śląski, 1731.

Niektóre krzyże mają inny kształt, np. w Zyblutowie, powiat Lwówek Śląski, z podporami wygiętymi na kształt ramienia; kamień w Janowicach, powiat Legnica. W niektórych krzyżach brakuje głowy. Czesto wynika to z uszkodzenia. Ale tam gdzie górna część jest polerowana gładko, na przykład w Jaworniku (Śląsk Austriacki) jest to szczególny rodzaj, krzyż św. Antoniego lub krzyż burzowy, zwłaszcza jeśli stoją w polach gdyż jest zwyczajem na terenach katolickich umieszczanie krzyży na na polach. Kamienne krzyże w Głębocku (Mysłakowice), Pasikurowicach, Łosiowie (Różyna), Dackern i w Złotoryi mają kształt młota [7].

Uważa się, że krzyże z ramionami rozszerzającymi się na zewnątrz to starszy typ, te ociosane pod kątem prostym są prawdopodobnie nowsze. Przykład pierwszej formy mamy w Goli Świdnickiej. Przedstawienia obrazowe sugerują, że wznoszenie kamiennych krzyży, o których mowa, miało miejsce w czasach, gdy sztuka czytania i pisania była jeszcze rzadkim zjawiskiem i preferowano przedstawienia obrazowe.

Często kilka krzyży stoi razem, na przykład w Proszkowicach, powiat Świdnica.

Krzyże upamiętniają jednak nie tylko morderstwa, ale także wypadki losowe, tak jest np. w przypadku krzyża w Czerwieńczycach w powiecie Kłodzko, który został postawiony dla upamiętnienia pożaru zamku w 1646 roku, w którym zginęło 115 osób.

Nad wejściem do kościoła w Lutyni znajduje się kamienny krzyż, który przedstawia kielich i nie ma związku ze zbrodnią. Pod rządami hrabiego Hohenthala kościół został przekazany kalwinom. Krzyż został postawiony na znak, że teraz komunia będzie podawana pod obiema postaciami.

Aby uchronić kamienie pokutne przed zniszczeniem, często wmurowywano je w mury kościelne, tak było w Jordanowie Śląskim w powiecie Niemcza, w Grobli, w powiecie Bolków, w Słupie, w powiecie Jawor, w Ujeździe Górnym w powiecie Środa śląska, w Grodziszczu w powiecie Świdnica, w Wierzbnej , w Pszennie i w Kotli w powiecie Głogów.

Czasami krzyże mają swoje nazwy w języku potocznym. W pobliżu Ruhland, w powiecie Hoyerswerda, w pobliżu kościoła stoi tzw. krzyż z łapami. Jeszcze niedawno przed Bramą św. Mikołaja przy Königsplatz we Wrocławiu stał "Krzyż Husycki". W pobliżu Kuropatnik przy Gromniku, niedaleko Miecznika, stoi "Cygański Krzyż", gdzie rzekomo mordowano Cyganów. Uszkodzone kamienne krzyże noszą często specyficzne nazwy: ten przy drodze Osiek-Rusko (Zastruże) na kilometrze 8,8 nazywany jest "kamiennym nosem", a ten w pobliżu Chroślic, powiat Jawor, "długim kamieniem". Na Dolnym Śląsku okazjonalnie używa się określenia „krzyż ratunkowy lub wojskowy” (krzyż nieszczęścia lub obrony, krzyż awaryjny lub wojskowy). Na Śląsku austriackim nazywane są prawie wyłącznie „krzyżami szwedzkimi”; to samo dotyczy częściowo Górnego Śląska. Tu i ówdzie słychać też nazwę „krzyż pogrzebowy lub krzyż śmierci”. Co dziwne, udokumentowana nazwa „tortury” (marter) zanikła w potocznym języku[8].

Jeśli chodzi o interpretację pochodzenia krzyży, pole do popisu ma wyobraźnia (Interpretacja krzyży pozostawiona jest wyobraźni.). Ludzie otoczyli te nieme zagadki minionych dni legendami. Są uważane za krzyże morowe, kamienie graniczne pól (posiadłości), znaki pamiątkowe w miejscach, w których sprawowano sądy, w których mogły zapadać wyroki życia i śmierci, krzyże pielgrzymkowe, krzyże pogodowe i gradowe, upamiętnienia pojedynków sądowych (upamiętnienia zabitych i pokonanych w pojedynkach sądowych), upamiętnienia zabitych konwertytów, drogowskazy z okresu wojen husyckich, pomniki nagrobne germańskich i słowiańskich bohaterów, oznaczenia nieistniejących już sanktuariów, rzymskie kamienie milowe czy też granice okręgów sądowych (powiatów). Jeden z badaczy podejrzewał nawet wpływy orientalne sugerując się elamickich kamieniami granicznymi. W niektórych miejscach uważano, że zwyczajem było stawianie krzyży, gdy dany region został schrystianizowany, aby dać wskazówkę kolejnym misjonarzom. Na Dolnym Śląsku z legendą tą związany jest krzyż na ogrodzeniu dworskim w Tschirne (Czerna?). Mówi się, że jest to miejsce, gdzie czczono słowiańskiego boga Czarnoboga, od którego podobno wzięła się nazwa tego miejsca. Trzy krzyże przed Bramą Mikołajską we Wrocławiu, które można było zobaczyć jeszcze w 1801 r., a które zniknęły podczas rozbudowy miasta, Fülleborn wiązał z podróżą Piotra Heinricha do Jerozolimy (1492) lub z inną podróżą z roku 1520. Trzy krzyże w pobliżu Muchoboru Wielkiego legenda wiąże z trzema książętami (Maciejem Węgierskim, Władysławem Czeskim i Kazimierzem Polskim), którzy spotkali się tu 16 października 1474 r.[9]

Wykopaliska pod krzyżami często ujawniały przedmioty o znaczeniu kulturowo-historycznym, np. szkielety, groty strzał, urny itp. Pod średniowiecznymi krzyżami w pobliżu Strzelina, obok szkieletu zabitego człowieka znaleziono leżące w określonym porządku woskowe świece, które należały do pokuty nałożonej na zabitego i miały symbolizować oświecenie podczas wędrówki przez ciemną dolinę śmierci[10]. Często mówi się, że pod nimi ukryty jest skarb wojenny.

Według opinii mieszkańców wokół wielu krzyży coś się dzieje. Może to być duch zabitych, który według mieszkańców wioski, prowadzi o północy swoją grę z zabłąkanym wędrowcem. Często pojawia się jako czarny pies, który podąża za nim i go przeraża. Dlatego ludzie kładli na kamiennym krzyżu „ofiarę z chrustu” („Reisigopfer”) aby uchronić się przed błąkającą się duszą. Możliwe, że dzięki tym lękom kamienne krzyże w mniejszym stopniu padały ofiarą bezbożności[11].

Obecnie, na podstawie badań archiwalnych, należy ustalić, w jakim stopniu poszczególne krzyże mogą być powiązane z licznymi, istniejącymi do dziś dokumentami pojednawczymi. W 70 umowach związanych z nieumyślnym spowodowanie śmierci na Śląsku (1367-1615) zapis o Marterze (chyba chodzi o jakikolwiek obiekt „pokutny”) pojawia się 44 razy. Znany jest np. dokument księżnej śląskiej Beatrix dotyczący krzyża w Stanowicach koło Strzegomia. Dokument datowany jest na 4 grudnia 1305 r. i dotyczy umowy ugodowej z bratem Konradem, kiedyś zarządcy w Zedlitz w Czechach (chyba jednak Pasieczna), z powodu zabójstwa Konrada von Langinberce, byłego młynarza w Stanowicach koło Strzegomia. O postawieniu krzyża tekst mówi: "Na znak ugody, na miejscu zabójstwa postawiono krzyż". O krzyżu na murze kościelnym w Ujeździe Górnym, powiat Środa Śląska , wiemy następujące rzeczy. Mieszkaniec wsi zabił Petera Hoffmana po (ok.) 1400 roku. Zabójca początkowo ukrywał się przed krwawą zemstą, ale w końcu uzgodnił pewną kwotę z krewnymi zabitego. Pieniądze przekazał nad otwartym grobem, krewni na znak pojednania podali mu rękę zmarłego, którą po do „uściśnięciu” upuścił do grobu. Zabójca zobowiązał się także do darowania 30 funtów wosku kościołowi oraz odbycia pielgrzymki do Rzymu i odwiedzenia w drodze powrotnej „krwawiących hostii” w Wilsnack. Podróż powinna rozpocząć się najpóźniej w tygodniu wielkanocnym. W miejscu czynu musiał postawić krzyż. Podobno krzyż na cmentarzu w Imbramowicach, powiat Świdnica, ma związek z napisem na ołtarzu „pokutnym” kościoła, który brzmi: W 1589 r., 17 lutego, Martin von Hoff-Schmorbein został zabityw wieku 18 lat przez Davida von Borwitza z Dirswitz w domu Hansa von Romnitza w Ausche (Uszy?); sprawa została wniesiona przed oblicze księcia Ślaska Fryderyka (Jerzy Feyderyk) pana w Legnicy i Brzegu jako suwerenny władca; sprawca obiecał zadośćuczynić braciom Christofowi Siegmundowi i Georgowi von Hoff-Schmorbein oraz ich krewnym poprzez przyznanie i wpłacenie sumy pieniężnej, oraz darowiznę na rzecz kościoła i ufundowanie epitafium. Epitafium to zostało następnie umieszczone w kościele w Imbramowicach, jak również w Weichenau dla upamiętnienia i ozdoby kościoła[12].

I tak oto mgła tajemnicy, która spowijała te pradawne zabytki została rozwiana. Są one doskonałym narzędziem w dziedzinie badań kulturowo-historycznych, świadkami niemieckiego życia oraz zabytkami dawnej kultury, ale także, ze względu na różne techniki ich wykonania, niezwykłymi świadectwami historii dawnej sztuki kamieniarskiej. Niestety, wiele z nich znalazło w późniejszych czasach inne zastosowanie, na przykład jako kamienie graniczne lub drogowskazy.

Oby powyższe wiersze pomogły zainspirować szersze kręgi naszej ludności do dalszych badań i ochrony tych antyków!

Przypisy

  1. Na Śląsku, a zwłaszcza na obu Łużycach, do czasów współczesnych zachował się starożytny germański zwyczaj budowania stosu chrustu w miejscu, w którym ktoś zginął lub uległ wypadkowi. Taki stos nazywano „toter Mann”. W Karkonoszach nazwę taką można znaleźć na drodze ze Szklarskiej Poręby na Przełęcz Szklarską i w Fiebichstal koło Podgórzyna, a także w świeradowskich lasach i lasach koło Wilczej Poręby (dziś część Karpacza).
  2. . Monum. hist. societatis Jesu litt. quadrim. Tom IV. 329 f.
  3. Lutsch zählt in seinem "Kunstdenkmälern" eine große Anzahl der Steinkreuze namentlich auf. Die kreuze im Riesengebirge beschrieben Postmeister S. Bed im "Gebirgsfreund" (1898 nr 20) und Hauptmann Cogho (1898 nr. 12). An Literatur seien ferner erwähnt: Seminarlehrer L. Sturm in Schweidnitz, Hahnauer Stadtblatt (1899 nr 115), "Gebirgsfreund" (1889 nr 26) itd na str. 10
  4. Na Górnym Śląsku znaki miecza są na krzyżach w Białej Nyskiej i w Jędrzychowie, powiat nyski, w Mieszkowicach, powiat Prudnik.
  5. Historia o spornej kromce chleba (plastrze sera) dotyczy też szeregu innych krzyży, m.in. w Goduszynie, Płoszczynie, Czernicy, Janówku, Chrośnicy i Tschiswitz (Laskówka?).
  6. Symbole te można znaleźć również poza Śląskiem. Ryty, które nie występują na śląskich krzyżach pokutnych to: Pług w Hohendorf, w Neuberg (Pohradi), Bleicherode (Turyngia)?; szubienica Hazlau (Hazlow), Schwosdorf (pow. Kamenz); pohrzebacz? w Wolfersgrün; bułka? w Kirschberg?; narzędzia kowalskie w Röhrda; waga: in Plan i. B.; trzonek lancy w Kohlwesa; strzała w Weifa; drzewo w Ringetal i. S.?; Stab?: in Fischheim; Elle?: in Schönbach; modląca się postać w Seelitz; dwie twarze w Jatzniv i. S.?; podkowa i cep w Döben; młotek w Polička; labirynt w In Juleskotz auf Fünen; św. Anna w Dippoldiswalde; pastorał w Werda.
  7. Krzyż łapowy, krzyż koniczynowy i starożytny krzyż kołowy, nie występują na Śląsku.
  8. W Westfalii, Frankonii, Górnym Palatynacie, Bawarii, Szwabii itd. nazywane są również "krzyżami szwedzkimi" i według powszechnego przekonania (ew. wierzeń ludowych) mają wskazywać miejsca, gdzie poległych w wojnie trzydziestoletniej spotkała wspólna mogiła. W południowo-zachodnich Niemczech często nazywane są "Räwenkreuz" rewen = zabijać, re = zwłoki, miejsce pochówku. W Egerlandzie mówi się o nich, że są w miejscach, gdzie głosił kazania św. Wolfgang, biskup Ratyzbony; na Morawach nazywa się je "krzyżami Metodego i Enrilla", także w Łużycach Wendyjskich, gdzie ci dwaj apostołowie nigdy nie przybyli; w Moguncji Elektorskiej "krzyżami Bonifacego", gdzie indziej "krzyżami Ludgera". W Meklemburgii znajdują się kilkumetrowe kamienne płyty, wmurowane głęboko w ziemię, na których widnieją różnego rodzaju napisy, często w języku łacińskim lub w trudnym do odczytania dla niezorientowanych średniowiecznym piśmie minuskułowym, a na których w wielu przypadkach widnieje postać ukrzyżowanego Zbawiciela, wyryta lub wyrzeźbiona techniką rzeźbiarską. W Westfalii, Frankonii, Górnym Palatynacie, Bawarii, Szwabii itd. nazywane są również "krzyżami szwedzkimi" i według powszechnego przekonania ( ew. wierzeń ludowych) mają wskazywać miejsca, gdzie poległych w wojnie trzydziestoletniej spotkała wspólna mogiła. W południowo-zachodnich Niemczech często nazywane są "Räwenkreuz" od Mhd. rewen = zabijać, Ahd. hreo, Mhd. re = zwłoki, miejsce pochówku. W regionie Chebu mówi się o nich, że są w miejscach, gdzie głosił kazania św. Wolfgang, biskup Ratyzbony; na Morawach nazywa się je "krzyżami Cyryla i Metodego", podobnie na Łużycach, pomimo, że ci dwaj apostołowie nigdy na nie nie dotarli; w Elektoracie Moguncji "krzyżami Bonifacego", gdzie indziej "krzyżami Ludgera". W Meklemburgii znajdują się kilkumetrowe kamienne płyty, wmurowane głęboko w ziemię, na których widnieją różnego rodzaju napisy, często w języku łacińskim lub w trudnym do odczytania dla niezorientowanych średniowiecznym piśmie minuskułowym, a na których w wielu przypadkach widnieje postać ukrzyżowanego Zbawiciela, wyryta lub wyrzeźbiona techniką rzeźbiarską.
  9. W naukowych badaniach archeologicznych, szczególnie na terenie Saksonii, często wskazywano na niektóre grupy krzyży jako znaki graniczne kościelnych lub świeckich dominiów. Nie można zaprzeczyć, że wiele z tych krzyży zostało później wykorzystanych w tym celu; pierwotnie nie były one jednak do tego przeznaczone. W palatyńskim dokumencie hrabiego Friedricha z 1549 roku czytamy: "bisz zum Steinern Kreuz so zwischen Pfalz und Brandenburg markt bis wider zu des Schmids Endres Felds ...". Kiedy w akcie założycielskim miasta Lipska z 1156 r. jest mowa o tym, że miasto powinno otrzymać cztery krzyże miejskie jako symbol swojego prawa, co nazywane jest "wicbilade", nie oznacza to, że chodzi o krzyże kamienne, podobnie jak "anne hagelcruce" (gradowe krzyże) i "apud wettercruce" (pogodowe krzyże) w statutach frankońskich z 1291 r.
  10. Kruse Budorgis, s. 38.
  11. Por. Schlesien, III, s. 87.
  12. O krzyżu na Halbendorfer Weg (drodze do Ustronia) koło Kłodzka w legendach powiatu Klose opowiada następująco: Szlachcic polski Adam von Markowski przybył z Albertem von Laskim do Kłodzka w 1604 r. wracając z pielgrzymki do Rzymu. Myśleli, że kościół parafialny, który był wówczas w rękach luteran, jest katolicki. Rozzłościli parafian swoim odmiennym zachowaniem na nabożeństwie i zaatakowano ich. Obaj szlachcice uciekli z kościoła do miasta, ale Markowski został poturbowany przez rozwścieczony tłum u bram i został przywieziony umierający do domu ubogiej wdowy.

Uwagi uaktualniające

  1. Krzyż odnalazł się w Rędzinach, ale potem znowu zaginął (kamienny krzyż z rytem topora, stojący niegdyś nieco ponad przełęczą Rędzińską (727 m n.p.m.), przy żółtym szlaku turystycznym z Wielkiej Kopy na Wołka. Krzyż pierwotnie znajdował się na oddalonej nieco na północ, również w Rudawach Janowickich, Krzyżowej Hali, skąd przemieszczono go - już po II wojnie światowej - na Przełęcz Rędzińską. Ukradziony w 1997 r.)
  2. Krzyż stoi obok pałacu w Mysłakowicach. 21 maja 2001 roku ważący ponad 400 kg krzyż został przetransportowany z Głębocka w celu uchronienia go przed zniszczeniem. Znajdował się na terenie podmokłym, na łące przy zbiegu stawów w Głębocku w pobliżu mostu.
  3. Ten krzyż znajduje się teraz w Żerkowicach, po lewej stronie drogi do Bolesławca, razem z innym krzyżem; jest w części zrekonstruowany po uszkodzeniu go przez robotników drogowych w latach 70. XX w.
  4. Krzyż zaginął.
  5. To miejsce to Wojcieszyce; chodzi o krzyż z aureolą, w skarpie.
  6. Najprawdopodobniej chodzi o Jesionik (Jeseník), w którym jest krzyż z inskrypcją z datą 1646.

Tekst w języku niemieckim

Kutzer Paul. Steinkreuze in Schlesien. Schlesien. Illustrierte Zeitschrift für die Pflege heimatlicher Kultur. Bd 7, H1, 1913, s. 9-15.

Im germanischen Strafrecht konnte jede Schuld durch Geld gesühnt werden. Auch bei dem Totschlag könnte sich der Mörder entsühnen und der Blutrache der beteiligten Sippen - einer bis in die indogermanische Vorzeit hinabreichenden Sitte - entgehen, wenn er das "Wehrgeld" entrichtete. Der nächste Verwandte hatte das recht Mordankage zu erheben. Nur, wenn sich der Täter dem festgesetzten Sühnvertrage entzog wurde er friedlos 1(przypis: Ein uralter germanischer Brauch, dort, wo jemand verunglückte oder getötet wurde, einen Reisighaufen zu errichten, hat sich bis in die neuere Zeit in Schlesien, besonders in den beiden der Lausitzt, erhalten. Ein solcher Hausen hieẞ ein "toter Mann". In Riesengebirge findet sich diese Ortsbezeichnung an der Chaussee Schreiberhau nach Neuwelt und im Fiebichstal bei Giersdorf, ebenso im Flinsberger und Wolfshauer Forst).

Diese aus dem germanisch-heidnischen Bräuche hervorgegangene Totschlag Sühne hat sich das ganze Mittelalter hindurch erhalten. Während jedoch in der germanischen Periode die materielle Entschädigung gesetzlich festgelegt worden war, handelte man gewissermaßen im Mittelater um den Preis der Toten. Wenn nun auch Sühnebrauche zum Teil einen ausschließlich kirchlichen charakter trugen, so braucht man doch nicht anzunehmen, daß die Kirche an der privatrechtichen Angelegenheit des Gerichts verfahrens unmittlebar Anteil genommen habe. Die Anteilnahme der Kirche erklärt sich lediglich aus der Denkart des Mittelalters, wonach der Mörder für das Seelenheil seines Opfers verantwortlich war und daher zu verschiedenartigsten "Seelgeräten" verlantzt wurde.

Unter dem Mörder auferlegten Zutzverrichtungen fand Besonders eine außerordentliche Verbreitung: das Setzen von "Martern". Interessant ist ein Bericht des Jesuitenpaters Ursmarus Grissonius an den hl. Ignatius von Loyola über seine Reise von Vien nach Prag, datiert den 21 mai 1556. Das schreiben bekundet das häufige Vorkommen der Martern und lätzt zugleich die Gefährlichkeit der Wege in damaliger Zeit erkennen. „Das Räuber hier versteckt sind, haben wir leicht bemerkt, da wir auf solchen waldigen Wegen, die einst Herchnischer Wald genannt wurden, überall niedrige steinere Kreuze erblickten, auf denen Schwerter Uerte, Beile und Dolche eingeritzt waren.” 2(przypis - Monum. hist. societatis Jesu litt. quadrim. Tom IV. 329 f.).

Dieser alten, verwitterten, oft halb versunkenen sagenumklungenen, moosbedeckten und efeeumsponnenen Steinkreuze auf Feldmarken, an Wegegabelungen oder in heimlichem Walddunkel zählt man in Schlesien über 300. Gewöhnlich setzte man Sie am Tatorte. Doch hatten die Verwandten das recht, den Platz zu bestimmen. Sogar über Stadttoren waren sie zu sehen z B. Patschkau. Wenn Sie besonders an Kirchhofsmauern zu finden sind, erklärt sich dies vielleicht daraus, weil sie die stille Bitte um ein fürsprechendes Gebet darstellen, vielleicht aber auch, weil nach den damaligen strengen Gesetzen ein Ermordeter, dem die kirchliche Absolution versagt geblieben war, außerhalb der Friedhofmauern beerdigt werden mußte (Lutsch zählt in seinem "Kunstdenkmälern" eine große Anzahl der Steinkreuze namentlich auf. Die kreuze im Riesengebirge beschrieben Postmeister S. Bed im "Gebirgsfreund" (1898 nr 20) und Hauptmann Cogho (1898 nr. 12). An Literatur seien ferner erwähnt: Seminarlehrer L. Sturm in Schweidnitz, Hahnauer Stadtblatt (1899 nr 115), "Gebirgsfreund" (1889 nr 26) ... str. 10.).

Eine beträchtliche Anzahl von Kreuzen wird durch die auf ihnen eingeritzten Mordwekzeuge als Sühnekreuze gekennzeichnet. Das am zahlreichsten auftretende Schwert (In Oberschlesien sind mit Schwertzeichen Bielau und Heidersdorf, Kreis Neisse, Dittmansdorf, Kreis Neustadt.) finden wir eingemeißelt in Erdmannsdorf, in gebiete von Lomnitz, wo ein Handwerksbursche einen anderen erstach, ferner an der Dorfstraße in Märzdorf, Kreis Hirschberg, auf dem Schulhofe in Mertschütz, Kreis Liegnitz, beim beim Friedhöfe in Hermannsdorf, Kreis Jauer, in Borda, Kreis Görlitz, und zwar an der Wegegegabelung nach Reichenbach, an der Friedhofsmauer in Nieder Seifersdorf, Kreis Rothenburg, nahe der Kirche in Merzdorf, Kreis Hoyerswerda, in Kostenblut, Kreis Neumarkt, und Hohen-Poseritz, kreis Schweidnitz, in Markilssa, in Bienowitz, kreis Liegnitz, in Bunzelwitz, Kreis Schwiednitz, in Heidau, Kreis Liegnitz, und in Sproitz, Kreis Rothenburg. Einen gekrümmten Säbel zeigt ein nahe der Mühle in Ober-Albendorf befindisches Kreuz. Wir wissen, daß sich hier zwei Brüder, Kaspar und Hans von Pannewitz Söhne Ludwig I (1560), wegen des Edelfräuleins Valeska von Ullersdorf (1594) duellierten; beide fielen, und Valeska stürzte sich unter die Räder der Mühle. Andere Sühnekreuze tragen einen eingemeißelten Dolch, so das am unteren Ende des Dorfes Berbisdorf, Kreis Hirschberg, in einem Gartengrunde stehende. Hier gerieten zwei handwerksburschen wegen eines Stückes Brot in Streit. (Die geschichte von der heiß umstrittenen Quarkschnitte erzählt man auch von einer Anzahl anderer Kreuze, z. B. im Gotschdorf, Flachenseifen, Langenau, Johnsdorf, Ludwigsdorf und Tschiswitz.) Eine ähnliche Waffe zeigen die Kreuze in der Kirchhofsmauer in Gräbel, Kreis Bolkenheim, vor dem Broswitzer Walde in Warthau, Kreis Bunzlau, sowie am Fuße des Kirchbergers in Schmottseifen, Kreis Löwenberg, wo ums Jahr 1809 die Magd des Kantors ermordet wurde, ferner in Voigtsdorf, Kreis Hirschberg, in Kommerswaldau, Kreis Schönau, in Arnsdorf i. R., in Ludwigsdorf, Kreis Schönau und in Kuschlau, Kreis Strehlen. Seltener tritt das Messer auf Sühnekreuzen auf. Wir finden es auf einem Steinkreuze auf der Dorfanger in Alt-Jauernick, Kreis Swiednitz, in Märzdorf, Kreis Hirschbeg, in Viehau, Kreis Neumatkt, und auf dem Königsplatze in Breslau. Häufiger finden wir das Beil, so in der Nähe von Rauske, Kreis Neumarkt (Bild. s. 10), bei Kuttlau, Kreis Glogau, auf der Kreuzwiese bei Kaupferberg, wo ein Fleischergeselle einen anderen erschlug, und am Nonnenteiche bei Glausnitz, Kreis Hirschberg. Als seltener auftretende Sühnezeichen gelten: die Gabel, die wir in Braunau, Kreis Löwenberg, finden wo ein Knecht einen andern erstach, die Schere sichtbar auf einem Kreuz, nahe dem Dominium in Lomnitz, Kreis Hirschberg, wo zwei vom Gutshofe heimkehrende Robotweiber sich mit der Schafschere gegenseitig tödlich verletzt haben sollen, und in Stonsdorf, Kreis Hirschberg, die Sense, die wir in Bärwalde, Kreis Münsterberg, eingemeißelt finden als Andeutung dafür, daß an diesem Orte zwei Getreidemäher in Streit gerieten; der Spieß, der wir an der Mauer aud dem Fußwege von Petersdorf nach dem Kochelfall sehen, wo ein junger Mann aus Gifersucht seine Braut ermordete. Das gleiche Zeichen zeigt ein Kreuz im Parke des Rittergutes Waldau, Kreis Rothenburg, wo Junker Von Rechenberg im Duell erstochen wurde. Eine Lanze finden wir in Glatz auf einem früher neben der alten Kapelle, jetzt af dem neuen Friedhofe befindlichen Steine, der zur Grinnerung an die Ermordung zweier polnischer Pilger durch lutherisches Volk im 30jährigen Kriege diente. Ein Radkreuz zeigt ein Denkstein i der Kirchhofsmauer in Collm, Kreis Rothenburg; ein Grabscheit sehen wir in Beuthen, Kreis Frenstadt, eine Armbrust an der Dorfstraße in Förstgen, Kreis Rothenburg, Schmellwitz, Kreis Schwiednitz, und in Waltersdorf, Kreis Hirschberg; ein Kreuzchen am Abhange einer Anhöhe in Brosewitz, Kreis Ohlau (przypis: Diese Symbole finden sich auch zahlreich außerhalb Schlesiens. Eingravierungen welche auf schlesischen Sühnekreuzen nicht vorkommen, sind: Vlugschar in Hohendorf i. S., Neuberg i. B., Bleichenrode; Galgen in Haslau i. B., Schwosdorf i. S.; Ofengabel: in Wolfersgrün i. S.: Brötchen in: Kirchberg i. S.; Werkzeuge eines Huffschmiedes in: Röhrda i. Hessen; wage: in Plan i. B.; Saufeder: in Milkel und Kohlwesa i. S.; Pfeil: in Weifa i. S.; ein Baum: in Ringetal i. S.; Stab: in Fischheim i. S.; Elle: in Schönbach i. S.; betende figur: in Seelitz i. S.; zwei Gesichter: Jatzniv i. S.; Hufeisen und Dreschflegel: in Döben i. S.; Schlegel: in Policky in Mahren; Irrgarten: In Juleskotz auf Fünen; hl. Anna: in Dippoldiswalde i. S.; Krummstab: in Werda i. S.)

Ein in Arnsdorf i. R. stehendes Kreuz zeigt uns die Berufstätigkeit des Ermordeten an. Der Stein zeigt rechts einen Dolch und daneben zwei Schuhsohlen.

Eigenartige Erscheinungen stellen die Kreuze dar, deren eingemeißelte Linien das Bild des Heilandes ergeben. Wir finden je ein solches in Hinterdorf bei Ober-Glogau (Bild S. 10), in Campern, Kreis Liegnitz, und in Vogelgesang bei Bernstadt. Letzteres steht am Waldwege nach Sabewitz an der alten Heerstraße von Breslau nach Krakau, auf der Grenzmark zwischen den städtischen und herzoglichen grundstücken; es ragt fast zwei Meter über den Sandboden hervor. Einige Leute nennen es "Veitkreuz"; nach anderen hat dort ein Brudermord stattgefunden, nach einer dritten Lesart hat an dieser Stelle ein Gutsbesitzer eine Magd erdrosselt.

Wenn der Dichter sagt: "Ein jedes müde haupt, das sich zur Rube legt, läßt gern ein Kreuz zurück, das seinen Namen trägt," so findet das auf die Steinkreuze nur selten Anwendung. Inschriften finden finden sich nur ab und zu auf den Kreuzen. Auf dem Wege von Deutmannsdorf, Kreis Löwenberg, nach Hartliebsdorf, weist ein Kreuz mit armartig gebogenen stützen eine auf grund einer alten Ueberlieferung und einer Erwähnung in der Bunzlauer Chronik 1813 angebrachte Inschrift auf: "Am 2. Juni 1601 wurde hier die Braut Mar. Jos. Wetzel auf dem Wege zur Trauung mit Ignatz Gabriel von ihrem ehemaligen Bräutigam niedergestohhen; der Täter entkam." Ein in Schmottseiffen, Krs Löwenberg, auf dem Lebngute des J. Steckel unter einem Nutzbaum befindliches Kreuz trägt gleichfalls eine Inschrift, die Lehrer J. Ertner in Breslau seiner Zeit auffrischen ließ (Bild oben). Einen dritten Stein mit eingemeißelter Schrift treffen wir der Warthauer Kirchenallee.

Zahlen geben uns bezüglich der Entstehung manchen Anhalt, doch sind sie öfters später angebracht worden. In Ober-Berbisdorf, Kreis Hirchberg, 1625, in Straupitz, Kreis Hirschberg, 1813, in Erdmannsdorf, Kreis Hirschberg, 1586, in Albendorf, Kreis Landeshut, 1715, in Freiwaldau 1647, in Tichischdorf an der Shaussee Hirschberg-Lähni, in Löwen a. d. Neisse 1617, in Schmottseifen, Kreis Löwenberg, 1731.

Manche Kreuze haben abweichende Form, z. B. das in Deutmannsdorf Kreis Löwenberg, befindliche zeigt armartig gebogene Stützen; ihm äbnelt der Stein in Klein-Jänowitz, Kreis Liegntz. Einigen Kreuzen fehlt der Kopfhalten. Dieser ist vielfach abgeschlagen worden. Wo aber der obere Teil glatt poliert ist, wie z. B. in Jauernig (Oesterreich-Schlesien), handelt es sich um eine besondere Art, das Antoniuskreuz oder Donnerkreuze gehalten, zumal sie auf der Feldmark stehen und es in katholischen Gegenden Sitte ist, auf die Acker Kreuzchen zu steckten. Hammerform haben die Steinkreuze in Glausnitz, Paschkerwitz, Lossen, Dackern, und Goldberg. (przypis - Das geschweißte Tatzenkreuz, das zierliche Kleeblattkreuz das altertümliche Radkreuz kommen in Schlesien nicht vor.)

Die Kreuze mit nach außen bin sich verbreiternden Armen hält man im allgemeinen für die ältere Form, die rechtwinkelig behauenen sind vermutlich jüngeren Datums, z. B. in Guhlau, Kreis Schweidnitz. Die bildlichen Darstellungen legen den Schluẞ nahe, daẞ die Errichtung der betreffenden Steinkreuze in einer Zeit geschab , in welcher die Kunst des Lesens und Schreibens noch zu den seltenen Erscheinungen gehörte und die bildliche Darstellung den Vorzug genoẞ.

Oft stehen mehrere Kreuze beisammen, so in Protschkenhain, Kreis Schweidnitz.

Die Kreuze erinnern aber nicht nur an Morde, sondern auch an unglücksfälleö duíes ist beispielweise bei dem Rothwaltersdorf, Kreis Glatz, stehenden der Fall, das yum Gedenken an den Schlossbrand von 1646, wobei 115 Personen das Leben verloren, errichtet wurde.

Ein Steinkreuz, das einen Kelch zeigt und nicht die Bedeutung einer Marter hat, befindet sich über der Kirchtür in Leuthen. Unter der Herrschaft des Grafen Hohenthal wurde die Kirche den Kalvinisten übergeben. Zum Zeichen daß nun das Abendmahl fier unter beiden Gestalten gereicht würde, stzte man das Kreuz.

Um die Sühnesteine vor Berstörung zu schützen hat man sie vielfach in Kirchhofsmauern eingefügt; dies geschab in Jordansmühl , Kreis Nimptsch, in Gräbel, Kreis olkenhein, in Schlaup, Kreis Jauer, in Ober-Mois, Kreis Neumarkt, in Gräditz, Kreis Schwieidnitz, in Würben, in Weizenrode und die Kuttlau, Kreis Glogau.

Ab und zu führen die Kreuze im Volksmunde besondere namen. Bei Ruhland, Kreis Honerswrda, nahe der Kirche, steht das sogenannte "Tatzenkreuz". Vor dem St. Nikolaitore in der Nähe des Königsplatz in Breslau stand noch vor nicht allzu langer Zeit das "Hussitenkreuz". Bei Töppendorf am Rummelsberge, unweit der "Sammelbirke" erhebt sich das "Zigeuenkreuz", wo angeblich Zigeuner ermordet wurden. Verstümmelte Steinkreuze führen noch häufiger Sonderbezeichnungen: so wird das an der Chaussee Offig-Rauske bei Kilometerstein 8,8 sehende die "steinerne Nase" und das bei Hennersdorf, Kreis Jauer, befindliche der "lange Stein" genannt. Verstümmelte Steinkreuze führen noch häufiger Sonderbezeichnungen: so wird das an der Chaussee Offig-Rauske bei Kilometerstein 8,8 sehende die "steinerne Nase" und das bei Hennersdorf, Kreis Jauer, befindliche der "lange Stein" genannt. In Niederschlesien findet sich vereinzelt der Ausdruck "Not- oder Wehrkreuz". In Oesterreich -Schlesien heißen sie fast ausschließlich "Schwedenkreuze"; dasselbe ist teilweise in Oberschlesien der Fall. Auch den namen "Leichen- oder Totenkreuz" hört man hier und da. Die urkundliche Bezeichnung "Marter" ist merkwürdigerweise im Volksmunde ausgestorben. (przypis - In Westfalen, Franken, Oberpfalz, Bayern, Schwaben ufw. führen sie gleichfalls den Namen "Schwedenkreuze" und sollen nach dem Volksglauben Stellen bezeichnen, wo im 30 jährigen Kriege Gefallene ein gemeinsames Grab fanden. In Südwest Deutschalnd haben sie vielfach die Bezeichnung "Räwenkreuz" von mhd. rewen = töten, ahd. hreo, mhd. re = Leichnam, Grabstätte. Im Egerlande sollen sie an Stellen stehen, wo St. Wolfgang, Bischof von Regensburg, gepredikt hat, in Mähren heißen sie "Methodius- und Enrillkreuze", auch in der wendischen Lausitz, wo diese beiden Apostel gar nicht hingekommen sind; in Kurmainzischen "Bonifaciuskreuze", anderswo "Ludgeruskreuze". In Mecklenburg befinden sich über meterhohe, stehende Steinplatte, die tief in die Erde gelassen, allerlei Inschriften zeigen, oft lateinisch oder in der für den Unkundigen so schwer lesbaren Minuskelschrift des Mittelalters, un die in vielen Fällen die Figur des gekreuzigten Heilandes, eingegraben odr durch Anwendung der Ausgründungstechnik herausgearbeitet, zeigen.).

Betreffs der Deutung der Kreuze ist der Phantasie ein weiter Spielraum gelassen. Das Volk hat diese stummen Rätsel vergangener tage mit seltsamen Sagen umwoben. Man erklärt sie als Pestkreuze, Grenzsteine auf der Feldmark, Denkzeichen an Orten mit Gerichtsbarkeit über Leben und Tod, Wallfahrtskreuze, Wetter- und Hagelkreuze, Grinnerungszeichen angetötete Gottesgerichtskämpfer oder erschalgene Heidenbekehrer, Wegweiser aus der Hussitenzeit, Grabdenkmäler für germanische und slawische Helden, Freistättenmarkierungen, römische Meilensteine oder Weichbildgrenzen. Ein Forscher vermutete bei ihnen sogar orientalischen Einfluß auf grund der elamitischen Grenzsteine. Vorzugsweise knüpft sich mancherorts an sie die Meinung, daß es Brauch gewesen sei, bei der Christianisierung einer Gegend Kreuze zu setzen, um nachvolgenden Missionaren einen Fingerzeig zu geben. In Niederschlesien knüpft sich diese Sage an das Kreuz am Zaune des Gerichtskretschams in Tschirne. Es soll die Stelle bezeichnen, wo der sclawische Gott Czernibog, nach dem der Ort den Namen erhalten haben soll - verehrt woredn ist. Die drei Kreuze vor dem Nikolaitore in Breslau, welche man 1801 noch sehen konnte ud die bei der Stadterweiterung verschawnden, bezog Fülleborn auf die Fahrt des Peter Rindfleich nach Jerusalem (1492) oder auf eine andere fahrt aus dem jahre 1520. Die drei Kreuze bei Groß-Mochbern hat die Sage mit der Fürsten (Matthias von Ungarn, Wladislaw von Böhmen und Kasimir von Polen) am 16. October 1474 in Verbindung gebracht (przypis. Die gelehrte Altertumsforschung, besonders in Sachsen, hat einzelne Gruppen der Kreuze vielfach als Grenzzeichen geistlicher oder weltlicher Herrschaftsbezirke angesprochen. Es soll gar nicht geleugnet werden, daß viele der Kreuze später zu diesem Zwecke benutzt wurden; ursprünglich werden sie aber dazu kaum gedient haben. Eine pfälzische Urkunde des Grafen Friedrich v. J. 1549 sagt: "bisz zum Steinern Kreuz so zwischen Pfalz und Brandenburg markt bis wider zu des Schmids Endres Felds ...". Wenn es in der Gründungsurkunde der Stadt Leipzig aus d. J. 1156 heitßt, daß der Ort als Sinnbild seines Rechtes, das man "wicbilade" nennt, vier Stadkreuze erhalten soll, so ist damit nicht gesagt, daß damit Steinkruze gemeint sind, und ebenso wenig, wenn in fränkischen Urkunden von 1291 gesagt ist "anne hagelcruce" und "apud wettercruce".).

Nachgrabungen unter Kreuzen haben des öfteren Gegenstände ans Tageslicht gefördert, die kulturgeschichtliches Interesse bieten, z. B. Skelette, Pfeilispitzen, Urnen usw. Unter mittelalterlichen Kreuzen bei Strehlen fand man neben dem Gerippe eines Erschlagenen Wachskerzen in bestimmter Reihenfolge liegen; sie gehörten zu der dem Totschläger auferlegten Buße und sollten die Erleuchtung aud der Wanderung durch das dunkle Todestal symbolisieren. Oft geht die Sage, daß ein Kriegschatz unter ihnen verborgen sei.

Daß es nach Meinung der Leute bei den Kreuzen umgeht, erscheint begreiflich. Zur mitternächtlichen Stunde treibt der Geist des Erschlagenen nach der Meinung der Dörfler mit dem Wanderer sein Spiel. Oft erscheint er als schwarzer Pudel, der ihm nachfolgt und ihn ängstigt. Darum pflegte man früher ein Steinkreuzen eben ein "Reisigopfer" niederzulegen, um ich vor den Nachstellungen des Ruhlosen zu sichern. Dieser Scheu der Leute vor den Kreuzen hat man es wohl hauptsächlich zu danken, wenn die Steine der Pietätlosigkeit weniger zum Opfer gefallen sind.

Nun gilt es auf grund archivalischer Studien festzustellen, inwiweit einzelne Kruze sich mit den noch zahlreich vorhandenen Sühnurkunden in Beziehung setzen lassen. In 70 Totschlagssühnen Schlesiens (1367-1615) kommt allein 44 mal die Bestimmung Marteresetzens vor. So kennen wie z. B. eine Beurkundung der Herzogin Beatrix von Schlesien über ein Kreuz in Stanowitz bei Striegau. Die Urkunde datiert vom 4 Dezember 1305, betrifft einen Sühnevertrag mit dem bruder Konrad, weiland rector curiae in Zedlitz in Böhmen, wegen des an Konrad von Langinberce, weiland Müller in Stanowitz bei Striegau, begangenen Totschlags. Es heißt da über die Errichtung des Kreuzes: "Zum Zeichen des Vergleichs ist über dem Orte des Totschlages ein Kreuz errichtet worden." Ueber das Kreuz in der Kirchhofsmauer zu Ober-Mois, Kreis Neumarkt, wissen wir Folgendes: Ein Orstbewohner hatte den Peter Hoffman nach 1400 erschalgen. Der Mörder flüchtete zunächst vor der Blutrache, einigte sich aber mit den Angehörigen des Ermordeten aud eine bestimmte Sume. Der Mörder reichte das Geld über das offene Grab, und die Angehörigen reichten ihm über das Grab die Hand des Toten als Zeichen der Versöhnung. Der Mörder lieẞ die "tote Hand" ins offene Grab fallen und muẞte dann der Kirche 30 Pfunds Wachs opfer und eine Wallfahrt nach Rom und zurück zum hl. Blute nach Wilsnack unternehmen. Die reise sollte spätestens in der Marterwoche beginnen. An der Stelle der tat muẞte er das Kreuz setzen lassen. Anscheinend steht auch das Kreuz auf dem Friedhofe zu Ingramsdorf, Kreis Schweidnitz, im Beziehung zu der auf dem Sühnaltar der Kirche befindlichen Inschrift, welche lautet: Anno 1589 den 17. Februar ist Martin von Hoff-Schmorbein in seinem 18. Jahre von David von Borwitz aus Dirswitz in der Behausung des Hans von Romnitz zu Ausche entleibt worden; diese Tat wurde vor den durchlauchten Fürsten und Herrn Friedrich Herzog in Schlesien zu Liegnitz und Brieg als dem Landesfürsten gebracht; der Täter gab die Zusage, den Brüdern Christof Siegmund und George von Hoff-Schmorbein und den Blutzverwandten dadurch eine Genugtuung zu leisten, daẞ er eine Summe Geldes zum Besten des Gotteshauses und zur Errichtung eines Epitaphimus bewilligte und auch erlegte. Es wurde hierauf sowohl in der Kirche zu Ingramsdorf, als auch zu Weichenau dieses Epitaphium zu einem Gedächtnisse und zur Zierde der Kirche erbaut. (przypis: Ueber das Kreuz am Halbendorfer Wege bei Glatz erzählt Klose ind den Sagen der Grafschaft folgendes: Ein polnischer Edelmann, Adam von Markowski, kam mit Albert von Laski 1604 von der Pilgerreise aus Rom nach Glatz. Die beiden hielten die Pfarrkirche, die damals in den Händen der Altlutheraner war, für katholisch. Die Kirchengemeinde ergrimmte über das ihnen wiedersprechende Benehmen der beiden und erhob Tumult. Die beiden Edelleute flüchteten zu Kirche und Stadt hinaus, Markowski unterlag jedoch vor den Toren dem wütenden Pöbel und wurde sterbend in das Haus einer armen Witwe gebracht.)

So ist denn das Geheimnis gelichtet, welches um die altersgrauen Monumente seinen nebelhaften Schleier vob. Sie sind uns treffliche Handhaben auf dem Gebiete der kulturhistorischen Forschung, Zeugen deutschen Lebens und Webens und Wahrzeichen alter Kultur, aber auch infolge der verschiedenartigen, bei ihrer Herstellung angewandten Technik beachtenswerte Beweise für die Geschichte der alten Steinmetzkunst. Leider haben viele von ihnen in späterer Zeit eine andere Verwendung gefunden, so als Grenzsteine, als Wegweiser haben sie herhalten müssen.

Mögen diese Zeilen einiges dazu beitragen, breitere Kreise unserer Bevölkerung für die weitere Erforschung und den Schutz dieser Altertümer zu begeistern!