Nadolice Wielkie - krzyż przydrożny

Z Kapliczki
(Przekierowano z Nadolice Wielkie)
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
1. (fot. 2013)
2. Krieger-Denkmäler, lata 30. XX w.

Nadolice Wielkie (niem. Groß Nädlitz w latach 1937-1945 Nädlingen) gmina Czernica, powiat wrocławski.

W dużej wsi znajduje się jeden krzyż przy głównej ulicy Wrocławskiej, w okolicy jej skrzyżowania z małą uliczką Cichą. Sytuacja dosyć typowa dla wsi dolnośląskich zamieszkanych przed II wojną światową głównie przez protestantów, którzy nie stawiali krzyży ani kapliczek przydrożnych. Nowi mieszkańcy najczęściej zadowalali się fundowaniem jednego krzyża w centralnym punkcie wsi, rzadko pojawia się jakaś kapliczka. Tak więc do tej pory bardzo łatwo jest odczytać historyczny, mocno przemieszany, religijny krajobraz Dolnego Śląska, ukształtowany podczas nasilenia kontrreformacji po wojnie trzydziestoletniej i trwający do 1945 r.

Zwykły metalowy krzyż w Nadolicach Wielkich z małą kapliczką skrzynkową w dolnej części wart jest zainteresowania ze względu na swój cokół. Jest nim pomnik upamiętniający żołnierzy, mieszkańców Groß Nädlitz, poległych w latach 1914-1918 podczas I wojny światowej - Kriegerdenkmal (fot. 2 i 3). Pomniki takie powstawały w okresie międzywojennym i w końcu pojawiły się praktycznie w każdej niemieckiej miejscowości. Umieszczane były w centralnym jej punkcie lub przy kościele, rzadziej na cmentarzu. Inicjatorami i inwestorami budowy upamiętnień byli zwykle mieszkańcy miejscowości, którzy chcieli uczcić pamięć poległych ziomków. Początkowo miały głównie charakter typowo kommemoratywny, o motywowanym religijnie przesłaniu pacyfistycznym, co wyrażało się w częstej suplikacji: Von Pest, Hunger und Krieg erlöse uns, o Herr! (Od powietrza, głodu i wojny wybaw nas, Panie!). Dosyć szybko jednak, zgodnie z nastrojami społecznymi w Niemczech po I wojnie światowej, pomniki te wpisały się w nastroje rewanżystowskie. W ich stawianie włączyły się organizacje kombatanckie i władze. W wystroju zaczęły dominować elementy gloryfikujące poległych, nadające im przymiot bohaterstwa i męczeństwa. Upamiętnienia zdobne w Krzyż Żelazny, wieńce laurowe, liście dębu, hełmy, miecze, lwy, stały się symbolem "chwały niemieckiego oręża" i elementem ogarniającego społeczeństwo niemieckie militaryzmu. Po 1933 r. pojawiły się na nich dodatkowo symbole nazistowskie. Dla przesiedlonych na Dolny Śląsk Polaków monumenty przepełnione niemiecką symboliką militarną, identyfikowaną z nazistowskimi zbrodniami, były po traumie wojennej nie do zaakceptowania. Proces ich likwidacji rozpoczął się spontanicznie, a potem przyjął charakter urzędowy. W rezultacie część uległa całkowitej destrukcji, ale dużo przetrwało: uszkodzonych, ze skutymi napisami i symbolami, nieraz zapomnianych - przewróconych i zarosłych trawą czy krzakami. Niektóre posłużyły, tak jak w Nadolicach, do oswojenia obcego przesiedleńcom, również religijnie, krajobrazu miejscowości, a nawet, jak w sąsiednich Jeszkowicach, do odwrócenia ich symboliki na patriotyczną polską. Z kolei w innej pobliskiej wsi, Wojnowicach, pomnik przetrwał w niezmienionej postaci, nawet z płaskorzeźbą Krzyża Żelaznego w zwieńczeniu. W kilkadziesiąt lat po wojnie i wyzbyciu się poczucia obcości pojawiają się wśród polskich mieszkańców postawy opieki nad tymi pomnikami, motywowane troską o odziedziczone dobra historii i kultury. Tak stało się np. w leżącym w granicach Wrocławia Rędzinie, gdzie Rada Mieszkańców doprowadziła do ustawienia przewróconego pomnika i jego renowacji.

Dostosowując pomnik w Nadolicach Wielkich, będący z pewnością trudnym i nie bardzo chcianym dziedzictwem dla nowych mieszkańców, do celów religijnych, pozostawiono nazwiska żołnierzy po bokach, które chociaż nierestaurowane, są nadal widoczne (fot. 4). Skute zostały natomiast napisy i symbole z przodu i z tyłu. Wydaje się, że postument został odwrócony. Z tyłu u dołu można dostrzec zarys miecza. Z przedwojennych pocztówek wynika, że z obu stron pomnika były jakiś czas dwa mniejsze postumenty (fot. 2). Prawdopodobnie jeden z nich upamiętniał żołnierzy z wojny prusko-austriackiej w 1866 r. i francusko-pruskiej w latach 1870-1871.

W Nadolicach Wielkich znajduje się też inny obiekt z kategorii "trudnego dziedzictwa". Na ziemiach polskich zginęło podczas II wojny światowej prawie 500 000 żołnierzy niemieckich, którzy leżeli pochowani w ok. 19 000 miejscowości[1]. Normalizacja stosunków polsko-niemieckich po upadku komunizmu pozwoliła na rozwiązanie tego problemu. Ludowy Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi (Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge), zajmujący się zapewnieniem poległym godnych miejsc ostatniego pochówku, na kilkunastu cmentarzach gromadzi prochy żołnierzy niemieckich. Nadolice Wielkie zostały wybrane na miejsce pochówku poległych na terenie województwa dolnośląskiego i opolskiego. Cmentarz otwarto w 1999 (w 2002 r. nadano mu miano "Park Pokoju") i mają na nim docelowo spocząć prochy 18 000 żołnierzy. Po kilku latach pojawiły się kontrowersje, gdy okazało się, że chowani tu są również członkowie formacji uznanych za zbrodnicze, np. brygady SS Dirlewanger, odpowiedzialni za wymordowanie 1500 mieszkańców Woli podczas powstania warszawskiego czy wachmani z obozu koncentracyjnego Auschwitz[2]. Zestawiano też wygląd cmentarza z oddalonym o kilka kilometrów zaniedbanym Cmentarzem ofiar hitleryzmu pod Miłoszycami, na którym leżą więźniowie filii obozu koncentracyjnego Groß-Rosen w Fünfteichen (Miłoszycach), słynnej z makabrycznego marszu śmierci z Fünfteichen do Gross Rosen. Dodatkowo bulwersowały informacje, że w "Parku Pokoju" w Nadolicach leży ostatni komendant tego obozu Karl Stoppel[3]. Cmentarz budzi też kontrowersje z innej strony. Okazało się, że członkowie mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie sprzeciwiają się ekshumacji żołnierzy pochowanych w zamieszkanych przez nich miejscowościach, traktując ich jako "swoich poległych", pomimo że chodzi o żołnierzy pochodzących głównie z terenu dzisiejszych Niemiec.

Przypisy

  1. Informacje z tablicy na cmentarzu w Nadolicach Wielkich
  2. Sławomir Sieradzki, Polski panteon SS, Wprost nr 6/2004
  3. Artur Guzicki, Dwa cmentarze, Polityka nr 46/2003