Andrzej Kaczyński

Z Kapliczki
Wersja z dnia 00:17, 22 lis 2019 autorstwa Michał Zalewski (dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Przejdź do nawigacjiPrzejdź do wyszukiwania
Łacha Nepomucen Kaczyński.jpg
Kaczyński Trójca Łyse.jpg

Andrzej Kaczyński (ur. lata 20. XIX w. w Jeglijowcu - zm. 1902 w Krobi) kurpiowski rzeźbiarz ludowy.

Tu rzeźbić umiał lada kto, kto ksyne miał w głowie oraz u nas każdy, jak chciał, to se wywierzbił jaką niebądź osóbkę, cy sigurkę twierdzili informatorzy Jacka Olędzkiego pod koniec lat 50. XX w. o czasach swojej młodości przypadającej na przełom wieków XIX i XX[1][2], a Adam Chętnik donosił Z zielonej puszczy w 1914 r. Figur na Kurpiach jest tyle, ile skrzyżowań dróg wiejskich i gościńców. Są wsie, które posiadają po 5 lub 8 figur i krzyży[3] Zwrócenie uwagi na liczebność krzyży i kapliczek na Kurpiach na tle ówczesnego polskiego krajobrazu, wszędzie nimi przepełnionego, świadczy o naprawdę dużej ich ilości. Relikty tej obfitości można spotkać jeszcze współcześnie.

2. połowa XIX w. to złoty wiek rzeźby ludowej w Polsce[4]. Za przyczynę prawdziwej eksplozji ludowej twórczości uważa się zapoczątkowane już w XVIII w. samouświadomienie chłopstwa wsparte w XIX w. przemianami gospodarczymi i społecznymi, które doprowadziły do wzmocnienia ekonomicznego chłopów, których po prostu zaczęło być stać na pobożne fundacje. Co prawda Katalog wystawy poświęconej kurpiowskim i podlaskim Nepomukom twierdzi: Osiemnastowieczne kamienne posągi stawiali magnaci, drewniane barokowe rzeźby fundowali właściciele ziemscy oraz kler. W XIX i na początku XX wieku świątki były prawdopodobnie zamawiane przez parafie czy wsie, rzadziej przez indywidualnych nabywców[5], to jednak przeprowadzone na ziemiach polskich od połowy XIX w. uwłaszczenie chłopów włączyło ich bezpośrednio w obieg gospodarczy i znacznie poszerzyło niezależność finansową wsi, a tym samym powstały warunki dla rozkwitu sztuki ludowej czyli po prostu pojawił się popyt, zwiększone zapotrzebowanie wśród ludu na wyroby dewocyjne przekładając się na znaczny wzrost fundacji chłopskich. Podłoże mentalne istniało już od dawna w kształtowanej od czasów kontrreformacji religijności opartej na kulcie świętych patronów, opiekunów w codzienności, obrońców od najbardziej przyziemnych plag. Bóg i święci nie tyle reprezentują w wyobraźni ludowej siły rządzące niebem i ziemią, ile są rozdawcami łask i sprawiedliwościowi ziemskiej na miarę wioskowych potrzeb[6]

Liczebność krzyży kapliczek, świątków miała więc charakterystyczny dla ludu wymiar praktyczny. Konkretny orędownik odpowiadał za poszczególne problemy życiowe. Św. Roch chronił zwierzęta przed zarazą, św. Idzi ratował przed bezpłodnością, św. Antoni pomagał w odnalezieniu zguby, a św. Agata - w bólu zęba, św. Błażej chronił przed bólem gardła, św. Barbara - przed piorunami, św. Mikołaj strzegł przed wilkami, św. Krzysztof dbał o wędrowców, a św. Florian strzegł od pożaru. Nie tylko wielu było pośredników ale ważna też była do nich dostępność i bliskość. Św. Jan Nepomucen przy mostku przed wsią nie mógł równie skutecznie zapobiec wylaniu rzeki przy ujściu strugi pod lasem. Tam potrzebny był drugi. A osobisty patron najlepiej gdyby był pod samą zagrodą. Figurę, która nie wywiązała się z powierzonego jej zadania mogła spotkać kara, nawet w postaci chłosty. Istnieją opowiadania o szczególnej poufałości cechującej niektórych bogorobów. Pewien świątkarz, który zajechał wozem przed karczmę, postawił na siedzeniu Chrystusa Frasobliwego i nakazał mu pilnowanie koni. Gdy wrócił i nie zastał wozu na miejscu, wychłostał figurę[7].

Kurpie były regionem specyficznym. Do połowy XVII w. był to pierwotny puszczański teren penetrowany jedynie przez myśliwych, bartników, rudników i rybaków. Napływ ludności nastąpił od drugiej połowy XVII w. Królewskie puszcze pomiędzy Orzycem na zachodzie a Pisą na wschodzie stały się bezpiecznym schronieniem w czasie wojen szwedzkich w połowie XVII i na początku XVIII w. Były też dobrą kryjówką dla szerokiej rzeszy zbiegów pańszczyźnianych. Zarządcy starostw nie zważali zbytnio na pochodzenie przybyszów widząc własny interes w możliwości wykarczowania niedostępnych lasów, założenia wsi i czerpania dochodów z powinności feudalnych. Osadnicy nie mieli dobrej opinii. Puszcza ostrołęcka złączywszy się z łomżyńską może się nazywać spelonca latronum (jaskinią łotrów), do niej bowiem chłopi poddani królewscy, duchowni i szlacheccy w łotrostwa zapasami, pp. swoim, dzierżawcom i sąsiadom krzywd, szkód i innych bezprawi nawyrządzawszy, jako ad asylum munitissimum (do najbezpieczniejszego schronienia) uchodzą i tam mieszkając zbrodni swych nie zapominają, i na tych, na których się zaprawili, i na innych spokojnych ludzi, a nawet i na samych pp. dziedzicznych po nieprzyjacielsku, armatno, jako opryszkowie albo raczej nieprzyjaciele najeżdżają, nabiegają, nachodzą; konie, woły i inne dobytki, sprzęty domowe rabują, na zdrowia ludzi spokojnych następują i różne ekscesy według upodobania swego wyrządzają i w puszczach pomienionych żyją, na żadną ostrość praw nic się nie obawiając, z których pp. dzierżawcy ani sprawiedliwości czynią, ani ich pp. dziedzicznych wydać nie chcą i owszem protekcją zasłaniają[8] żali się w laudum szlachta sejmiku ziemi łomżyńskiej w 1653 r.

Przypisy

  1. Olędzki, Jacek. Rzeźba w drewnie z północnej Kurpiowszczyzny. Polska Sztuka Ludowa\Konteksty. 1964, R.18 z.3, s.135-159.
  2. Olędzki, Jacek. Sztuka Kurpiów. Wrocław: 1970.
  3. Chętnik, Adam. Z Zielonej Puszczy. Ziemia; Tygodnik Krajoznawczy Ilustrowany. Warszawa - Lwów 1914, R. 5 nr 10, s. 151-154.
  4. Piwocki, Ksawery. Rzeźba ludowa. Polska Sztuka Ludowa/Konteksty. 1976 R. 30, z. 3/4, s. 131-150.
  5. Kowalczyk, Wojciech. Pawlak, Wiesław. Jan Nepomucen, święty przydrożny: Katalog wystawy. Białystok-Łomża 2003-2004.
  6. Czarnowski, Stefan. Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego. W: Wybór pism socjologicznych. Warszawa: 1982, s. 366-401.
  7. Jackowski, Aleksander. Polska sztuka ludowa. Warszawa: 2002, s. 58-59.
  8. Baranowski, Bohdan. Walka chłopów kurpiowskich z feudalnym uciskiem. Warszawa: 1951